1. Skąd jesteś?

Standard. Odpowiadam, że z Polski. I nie wiem czy wyraz zdziwienia na twarzy rozmówcy bierze się z tego, że spodziewał się, że jestem ze Szwecji lub z Niemiec czy bardziej z tego, że do tej pory nie zdawał sobie sprawy, że taki kraj jak Polska istnieje. Kilka sekund zajmuje mu przetrawienie tej informacji, a ja żeby ułatwić mu to trawienie często dorzucam, że Polska leży w Europie i że graniczymy z Niemcami. Wtedy widzę, że mój rozmówca na nowo odzyskuje oddech i możemy rozmawiamy dalej 🙂

Kolumbijczycy są bardzo religijni (chociaż młodsze pokolenie już trochę mniej) więc często w rozmowie pojawia się postać Jana Pawła II. Nasz papież był tutaj uwielbiany i tutaj każdy wspomina go z łezką w oku.

Dla wielu ludzi jestem pierwszą osobą z Polski, którą poznają więc ciąży na mnie brzemię godnej reprezentacji kraju. Myślicie, że dostają wierną reprezentację Polaków?

2. Czy w Polsce mówią po angielsku?

Po pierwszym pytaniu, przychodzi pytanie o to, czy mówimy po angielsku. Mówię, że po polsku, że mamy swój język. I powiem Ci, że nigdy nie zastanawiałam się nad tym szczególnie, ale to przecież fajne, że mamy swój język. Język, który od czasów Mieszka I przez tyle wieków ewoluował i którego tak drogo bronili nasi przodkowie podczas zaborów i wojen. Żeby język polski nie zginął. I nie zginął. Powinniśmy być dumni 🙂

3. Jak masz na imię?

Odpowiadam – Adrianna. Znów zdziwienie. Ale jak to!? Masz latynoskie imię! 

I tak znowu jestem wdzięczna, że nie mam na imię Jadwiga ani Grażyna. Jest dużo łatwiej 🙂

4. Pero tu hablas muy bien el español!
Czyli kolejne pytanie – dlaczego mówisz tak dobrze po hiszpańsku?

Nie mam prostej i klarownej odpowiedzi na to pytanie. Szczerze mówiąc to czasem myślę, że nie tyle co nauczyłam się hiszpańskiego, co go sobie musiałam przypomnieć. Czasem wydaje mi się, że w poprzednim życiu byłam latynoską, dlatego też hiszpański wypływa mi z serca. W zupełnym przeciwieństwie do angielskiego, w którym mówię dużo lepiej – angielski nie klei się mnie tak jak hiszpański. Są zresztą badania, które potwierdzają, że w każdym języku, w którym mówimy, eksponujemy inne cechy charakteru, zmieniamy swoje zachowanie, i możemy przybierać całkowicie inną osobowość.

Odpowiadając ‘technicznie’ na to pytanie mówię, że mój hiszpański jest zlepkiem jakichś tam podstawowych lekcji w liceum, kilku miesięcy pracy na Majorce, 9 miesięcy podróży po Ameryce Środkowej, niezliczonych piosenek reggaetonu, filmów i codziennych rozmów ze znajomymi i nieznajomymi 🙂 Człowiek uczy się całe życie więc i mój hiszpański każdego dnia staje się coraz lepszy. Tutaj w Kolumbii używam tylko hiszpańskiego, w związku z czym przestawienie się na angielski jeśli istnieje taka potrzeba, jest dla mnie niełatwe.

5. Zostaniesz moją dziewczyną/żoną?

Żartuję, niezupełnie dostaję takie propozycje 🙂 Owszem, dziewczyna z niebieskimi oczami i blond włosami w Kolumbii nie przejdzie ulicą niezauważona. Zaobserwowałam, że Latynosom bardzo schlebia posiadanie blond koleżanki w związku z czym są bardzo pomocni, uczynni, zapraszają do siebie (jeśli są z innego miasta) i chętnie by spędzili w moim towarzystwie jak najwięcej czasu. 

Nie do końca zgadzam się z traktowaniem kogoś lepiej ze względu na wygląd. Wolałabym być komplementowana za to kim jestem a nie za to jak wyglądam. Myślę, że komplementowanie dziewczynek i kobiet za wygląd bardzo odciska się na ich psychice. Nie bez powodu w Kolumbii tak popularne są operacje plastyczne.

40 Udostępnień